Oficjalnie nie znamy jeszcze zawodnika, który zdobędzie Złotą Piłkę, ale media wszelakie już prześcigają się w przechwałkach dotyczących przecieków. Zawsze w plotce jest trochę prawdy, dlatego musimy traktować je z pewnym niepokojem i sporą dozą rozbawienia.

Niepokojem, bo żaden żurnalista nie wspomina nawet o Robercie Lewandowskim, a rozbawieniem, bo jeśli okaże się prawdą, że po raz kolejny trofeum zgarnie Leo Messi, na dobre będzie można odłożyć tego typu klasyfikację na półkę z najlepszymi żartami 21 wieku.

Nikt nie kwestionuje, że Argentyńczyk jest graczem wybitnym, o umiejętnościach kosmicznych, przekraczających zdolności zwykłego futbolisty. Ale nie można dać się ponieść rutynie, która u typujących nie daje już możliwości analizy. Wydaje się, że działa automatyzm, podobny do tej u odwiedzających supermarkety. Ich także, gdyby zapytać, jaki sklep jest najtańszy, wypowiedzą oczywistą nazwę, choć ta dawno najtańsza już nie jest. Wszystko jest efektem wieloletnich działań zapadających w pamięć.

Z podobnym werdyktem 2 grudnia jednak się nie będę w stanie zgodzić. Nie wiem, kto zasłużył najbardziej, ale wiem, że nie ma drugiego zawodnika, będącego w takim sztosie, jak Lewandowski. Robert Lewandowski. Być może przemawia przeze mnie patriotyzm, może nie jestem obiektywny, ale forma kapitana reprezentacji Polski imponuje. Strzela i trafia częściej, niż na zawołanie. Niesie drużynę, podrywa w trudnych momentach, wreszcie daje to, czego oczekuje się od piłkarza klasy światowej. Piłkarza stuprocentowo ukształtowanego.

Obecne dywagacje, kto zdobędzie Złotą Piłkę, do oficjalnego komunikatu, pozostaną tylko dywagacjami, ale pewne jest, że lepszej okazji by tej klasyfikacji zaistnieć Lewandowski już chyba miał nie będzie.

Ciekaw jestem, czy Złota Piłka okaże się notowaniem zbliżonym do Eurowizji, gdzie liczy się przede wszystkim sympatia i koleżeństwo państw, zazwyczaj, sąsiadujących, czy może takiego, w którym, nie zawsze, wygrywa najlepszy, a najpopularniejszy ( w tym przypadku miałby większe szanse). A może jeszcze będzie trzecia droga? Świeżości i zapamiętania. Udowodniono wielokrotnie, że w głowach najczęściej zostaje to co było niedawno. A wtedy… Nie ma lepszego nad Roberta Lewandowskiego!