To co wydarzyło się w niedzielę na długo zburzyło mój spokój ducha. Dlatego też dopiero teraz pokusiłem się o podsumowanie niedzielnego meczu między PGG ROW Rybnik a RM Solar Falubaz Zielona Góra.

Jaki był to mecz nie muszę tu opowiadać. Dość powiedzieć, że momentami patrzyło się na to widowisko przez łzy. I nie były to łzy rozpaczy, a raczej bezsilności. Zupełnie niezrozumiałe dla mnie są decyzje trenera rybnickich Rekinów. Zawodnicy ćwiczą na torze twardym, ubitym, a zawody jadą na nawierzchni zdecydowanie pod koło. Na takim torze, z całym szacunkiem, ale Mateusz Szczepaniak nie istniał. Dlaczego nie było w składzie Troya Batchelora, który wręcz uwielbia takie warunki??? Zamiast niego w składzie pojawił się zupełnie pogubiony Adrian Miedziński. Niestety trener nie wystawił też zawodnika, który jest jednym z większych pistoletów rybnickiej drużyny, młodego Sergieja Logacheva. Nie był najlepszy na treningu, a nieoficjalnie dowiedziałem się że były jakieś komplikacje zdrowotne. Andrzej Lebiediev też pojechał jak ostatnia „lebioda”. Na całe szczęście na wysokości zadania stanął kapitan drużyny Kacper Woryna i doskonale tego dnia dysponowany Robert Lambert. A swoje 8 groszy a w zasadzie punktów dorzucił Waszek Milik. Napisałem na szczęście. Dokładnie tak, bo bez tych rajderów można by napisać, że był to blamaż a nie debiut beniaminka.

I teraz pojawiają się pytania. Czy walka o skład to dobry pomysł dla Rybnickiej drużyny? Czy trafionym pomysłem jest zakontraktowanie Adriana Miedzińskiego? Jak na razie wygląda, że nie są to dobre decyzje. Wręcz przeciwnie, wygląda to tak jak gdyby zarząd zasięgał opinii jasnowidza Jackowskiego. Daleki jestem od tego, by na podstawie jednego meczu wyrabiać sobie opinię o drużynie. Żaden też ze mnie „fachowiec” czy „expert”. Wydaje mi się jednak, że Rekinom potrzebny jest spokój i stabilizacja a nie walka na treningach.

I jeszcze jedna sprawa. Juniorzy. Przemek Giera się połamał na treningu. Mateusz Tudzież miał pecha. A Kacper Kłosok odjechał JEDEN trening w tym roku. Państwo wybaczą, ale nie od dziś wiadomo, że to młodzieżowcy potrafią przesądzić o wyniku meczu. Ale żeby jechali to muszą ćwiczyć i być objeżdżeni. Jeśli ta formacja będzie jechała „gruz”, to może lepiej dać sobie spokój z nadzieją na utrzymanie w PGE Ekstralidze.

Na koniec, Drodzy kibice, Wam i sobie życzę powrotu na trybuny. Żaden bowiem, nawet najdonioślejszy doping z przed telewizora nie jest w stanie podnieść morale miejscowej drużyny. A tego w Rybniku nam teraz bardzo potrzeba.

Krzysztof „Waluś” Walkowiak