Wiadomo, że nie ma nic fajniejszego niż możliwość pochwalenia się. Czymkolwiek. Posiadaniem, osiągnięciem, zdobyciem itd. Chęć pochwalenia się za wszelką cenę jest już jednak, nie nadużywając słownictwa, co najmniej delikatną, przesadą. Niestety My, Polacy, mamy już we krwi cel nadrzędny: zdominowanie konkurencji. To, że często nam nie wychodzi jest już inną bajką, ale przecież najbardziej chęć się liczy. W przypadku niepowodzenia jest jeszcze drugi scenariusz, czyli mnie nie wyszło, ale niech innym też się nie uda. Trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie takie rozumowanie przyświecało tym, którzy wyrazili chęć organizacji Igrzysk Europejskich w naszym kraju. Że warto było zastanowić się co najmniej trzykrotnie, powinien  świadczyć fakt, że nasza kandydatura była jedyną, a członkowie komitetu z ulgą jednogłośnie ją zaakceptowali.

Nie od dziś wiadomo, że coraz trudniej znaleźć chętnych na organizację „ dużych” igrzysk, tych  olimpijskich, bowiem impreza to zazwyczaj mocno deficytowa, a na starcie wyłożyć trzeba kwoty potężne. Igrzyska Europejskie to jeszcze nie ten rozmiar kapelusza, raczej na razie impreza marginalna, ale przecież też kosztują i też chętnych znaleźć trudno. Owszem różni decydenci starają się podnieść ich prestiż wrzucając je do jednego worka z mistrzostwami Starego Kontynentu, czy kwalifikacjami olimpijskimi, ale po składach ekip widać, że wiele państwa traktuje to z przymrużeniem oka. Co więcej, by gospodarze mieli więcej radości, można zaproponować własne dyscypliny, czyli takie, w których szansa na sukces jest ciut większa. Warto też zwrócić uwagę na to, kto na goszczenie IE się porywał. Najpierw Baku, czyli miasto ropą płynące, potem Mińsk, czyli prawdopodobnie fanaberia jednego możnowładcy, aż tu Kraków i Małopolska, czyli…? No właśnie, czyli co? Bo przecież My, Polacy lubimy powiedzenie postaw się, a zastaw się.  Jedni uważają, ze to szansa, inni, że promocja, a jeszcze inni, że głupota. Kto ma rację? Pewnie dowiemy się dopiero w 2023 roku po zawodach. Najśmieszniejsze jest to, że kandydaturę zgłosiliśmy, chociaż wciąż nie wiadomo ile to będzie kosztować i kto za to zapłaci. Stolica Małopolski nie ma zamiaru dokładać nawet złotówki, a gwarancji finansowych z innych stron na razie nie ma.  Wydaje się zatem, że komitet przyznający nam organizację złapał Boga za nogi, choć z punktu widzenia niektórych można powiedzieć, że złapali fra…. To co już śmieszne nie jest, to fakt, że pojawiają się plotki, a w każdej jest trochę prawdy, że miejscy aktywiści zastanawiają się nad referendum w sprawie wycofania się z goszczenia igrzysk. Pamiętać także należy, że pełnej infrastruktury nie mamy i coś trzeba będzie zbudować, a coś zmodernizować. A, niestety, można w ciemno zakładać, że Nasze igrzyska mają być największe, najlepsze, najpiękniejsze, a co się z tym wiąże…najdroższe. A jak zrobimy to małym kosztem, to proszę samemu sobie dopowiedzieć, jakie mogą być.

I w tym miejscu warto pochwalić Katowice. Ponoć i tutaj zastanawiano się nad zgłoszeniem chęci organizacji, ale ostatecznie pomysł ten zaniechano. Kto wie, czy nie byłaby to najmądrzejsza decyzja ostatnich czasów.

Napisałem wcześniej, nie wiem, czy decyzja organizacji jest słuszna czy nie. Wiem, że jest mocno ryzykowna. I cokolwiek w tym temacie nie będziemy robić trzeba pamiętać jeszcze jedno nasze powiedzenie, może w tym przypadku najważniejsze: Polak zawsze mądry jest po szkodzie!

dziennikarz redakcji sportowej Radia Katowice