Właściwie sporty motorowe to nie moja bajka. Jak każdy facet lubię sam znaleźć się za kierownicą, ale oglądaniem wyścigów zbytnio się nie pasjonuję. Nie ukrywam jednak, że Kubica budzi we mnie emocje. Podejrzewam, niestety, że sprzeczne aniżeli u większości, ale przecież każdy może, a nawet powinien, mieć własne zdanie. Mianowice Kubica mnie wkurza. Może nie sam Kubica, co jego zachowanie.

Kilka lat temu miałem do chłopa ogromny szacunek, że ciężką pracą wylądował w Formule 1, gdzie spisywał się nie najgorzej. Gdy zanotował, katastrofalnego w skutkach, dzwona ściskałem kciuki za jego zdrowie, ale, po raz pierwszy, swoje o nim pomyślałem. A teraz najzwyczajniej mnie wkurza. Williams ma swoje za uszami, wystarczy zobaczyć pewien dokument poświęcony tej „stajni”, by przekonać się, że kłopoty mieli od zawsze, ale reakcje naszego rajdowca uważam za, co najmniej, dziwne. Kto, jak kto, ale Kubica powinien doskonale znać realia Formuły i wiedzieć, że bolid to przynajmniej 70%. Wiedział na co się pisze i nikt go nie zmuszał. Nie uważam, że powinien być ślepo lojalny, ale nieustanne narzekanie na pracodawcę, nie mając sobie nic do zarzucenia nie tylko nudzi, ale przede wszystkim odrzuca. Nie kwestionują umiejętności Polaka, ale regularne przegrywanie z drugim bolidem tego samego zespołu, też coś obnaża.

Żeby było regionalnie, to teraz o powodach wyrzucania żalu. A powód nazywa się: Kajetanowicz. Kajetan Kajetanowicz. Kolejny chłop, który ciężką pracą osiąga kolejne cele. W przeciwieństwie do powyższego, kierowca z Ustronia ma jedną, ważną cechę. Nie narzeka nigdy. Zawsze optymista, nawet gdy wszystko się wali, to najpierw winy szuka u siebie, dzięki czemu nie tylko zjednuje sobie środowisko, ale również rywali. I tym podejściem zjednał również mnie, zatem gorąco życzę by niedługo WRC 2 zamienił na „jedynkę”, w której wyniki będzie miał podobne do obecnych.

Pech Kajetanowicza jest taki, że jego zachowanie nie przyciąga, bo nie ma tam nic nadzwyczajnego. Traf chce, że obu wspomnianych panów sponsorują naftowe koncerny, Ten od Kajta może być zadowolony, bo promowany jest po dżentelmeńsku i za sprawą wyników. Ten od Kubicy również nie ma prawa narzekać, bo, z zupełnie przeciwnych względów, jest o nim po prostu głośno. Ale na koniec proszę o refleksję, którą formę promocji wybraliby Państwo?

*Zdjęcie autorstwa Ivandrei Pretorius Pexels

dziennikarz redakcji sportowej Radia Katowice