Jest takie miejsce, w którym ojcowie i ich dzieci będą mieć równie dużą zabawę – i to z tych samych powodów. Dla pokolenia rodziców (a także dziadków!) wizyta w Muzeum Historii Komputerów i Informatyki to sentymentalny powrót do przeszłości – do maszyn z dzieciństwa i sprzed czasów internetu. Dla dzieci – możliwość sprawdzenia, jak wyglądały i działały komputery dawniej – i dlaczego wygrywają konkurencję z dzisiejszymi tabletami i smartfonami. Dla wszystkich – mnóstwo radości. Ekspozycja w MHKII umożliwia prześledzenie historii rozwoju komputerów – od lat 60., ze szczególnym uwzględnieniem tego, co działo się w informatyce w Polsce. Można tu zobaczyć między innymi komputer Odra – jedną z bardziej imponujących maszyn, znane niegdyś prawie wszystkim Atari, ZX-Spectrum czy Commodore…, kilkudziesięciokilogramowe „laptopy” czy automaty do gier. W zbiorach Muzeum znajdują się cztery tysiące komputerów: na wielu z nich można pograć i tutaj w międzypokoleniowej rywalizacji nic nie jest przesądzone. Dorośli przypominają sobie ulubione bądź „kultowe” gry, dzieci próbują swoich sił w popularnych niegdyś zręcznościówkach (wcale nie takich prostych do przejścia!). „Dziwne” klawiatury, joysticki, olbrzymie monitory z niską częstotliwością odświeżania, urządzenia, które budzą ciekawość zwłaszcza w zestawieniu z dzisiejszymi komputerami – już samo oglądanie zgromadzonych w Muzeum Historii Komputerów i Informatyki zbiorów jest wielką przygodą, a przecież na tym się nie poprzestaje. To „muzeum”, w którym nikt nie będzie ziewać. Jedyny problem, to – jak opuścić je po zabawie. Dyrektor, Krzysztof Chwałowski, zapewnia, że nikogo po oprowadzaniu się nie wygania: można zatem zostać i pograć na starych komputerach (uwaga: to wciąga, chociaż nie da się z nich połączyć z internetem; pozostawienie swojego nicka na liście zwycięzców kusi, chociaż nie zawsze jest proste).

Warto umówić się na zwiedzanie: przewodnicy prezentują dowcipnie historię informatyki i przedstawiają ekspozycję – a ponieważ są to ludzie z pasją, ich relacji słucha się naprawdę dobrze. Jednym z elementów wizyty jest testowanie zasad działania kolejnych komputerów. Te „eksponaty” działają, pieczołowicie odrestaurowane przez kolekcjonerów i pasjonatów związanych z MHKII. Ludzie skupieni wokół Muzeum Historii Komputerów i Informatyki ratują stare sprzęty, dają drugie życie komputerom niechcianym, zapomnianym czy usuwanym dawniej z firm i domów. Imponują umiejętnościami i cierpliwością, potrafią godzinami czyścić i naprawiać komputery, kiedy potrzeba – wzywają specjalistów i współpracują z konstruktorami maszyn. Nie odmawiają pomocy, a chcą ocalić każde urządzenie.

Warto umówić się na zwiedzanie: przewodnicy prezentują dowcipnie historię informatyki i przedstawiają ekspozycję – a ponieważ są to ludzie z pasją, ich relacji słucha się naprawdę dobrze. Jednym z elementów wizyty jest testowanie zasad działania kolejnych komputerów. Te „eksponaty” działają, pieczołowicie odrestaurowane przez kolekcjonerów i pasjonatów związanych z MHKII. Ludzie skupieni wokół Muzeum Historii Komputerów i Informatyki ratują stare sprzęty, dają drugie życie komputerom niechcianym, zapomnianym czy usuwanym dawniej z firm i domów. Imponują umiejętnościami i cierpliwością, potrafią godzinami czyścić i naprawiać komputery, kiedy potrzeba – wzywają specjalistów i współpracują z konstruktorami maszyn. Nie odmawiają pomocy, a chcą ocalić każde urządzenie.

Na początku były wystawy (i to najczęściej wystawy objazdowe), szansa dzielenia się z innymi ciekawostkami, zdobyczami i wiedzą na temat starych sprzętów. Teraz Muzeum Historii Komputerów i Informatyki – wyrosłe na gruncie prywatnych zainteresowań i determinacji grupy zapaleńców – może budować międzypokoleniowe więzi i wzbudzać zainteresowanie informatyczną przeszłością. W świecie, który pędzi do przodu i zalewa użytkowników coraz to nowymi rodzajami komputerów, w świecie, w którym już robi się głośno o Internecie Rzeczy i w którym dzieci od najmłodszych lat oswajane są z widokiem ekranu tabletu warto przypominać sobie, jak wszystko się zaczynało. Historia rozwoju komputerów to wielka przygoda – nie tylko dla tych, którzy kiedyś w wolnych chwilach odpalali strzelanki z kaset i wiedzą, do czego służyły dyskietki. Można umówić się na zwiedzanie Muzeum, można urządzić tu urodziny (nie tylko dziecięce!), można też zorganizować lekcję – zdecydowanie bardziej interesującą niż szkolne opowieści. W wywiadzie dla gazety festiwalowej Chorzowskiego Teatru Ogrodowego Krzysztof Chwałowski mówił: „Bardzo często dzieci przychodzą, dzierżąc tego smartfona w dłoni i krzycząc, że mają lepsze tutaj. Jednak po godzinie to „lepsze tutaj” odchodzi do kieszeni, a to rzekomo gorsze daje dobrą zabawę. Owszem, są osoby, których to nie poderwie, ale większość reaguje bardzo emocjonalnie. Nawet jeśli się nigdy nie znało informatyzacji z dawnych lat, warto dotrzeć do tego, jak to było. Najbardziej śmieszą nas teksty w sali Odry, czy jest tu gdzieś myszka, albo czy można gdzieś podłączyć internet, ewentualnie: jak to, nie ma tutaj facebooka?”.

I choćby dlatego warto się tam wybrać.

strona: http://www.muzeumkomputerow.edu.pl

adres: Katowice, plac Sejmu Śląskiego 2, wejście od ul. Sienkiewicza 28

*Zdjęcia za zgodą Muzeum Historii Komputerów i Informatyki

Izabela Mikrut