Wreszcie doczekaliśmy się prawdziwego hokejowego widowiska w naszym kraju. Nie boję się zaryzykować, że na takie wydarzenie trzeba było czekać aż 15 lat. Tyle czasu upłynęło od pamiętnego spotkania, w Spodku, Polski z gwiazdami NHL. Wtedy był to poniekąd, dla kibiców, prezent na Gwiazdkę, teraz na zakończenie lata. Mam tutaj oczywiście na myśli występy GKS-u Tychy w Lidze Mistrzów. Tak wiem, że w ubiegłym sezonie tyszanie również grali w tych rozgrywkach, wiem, że kilka razy byliśmy gospodarzami mistrzostw świata tej, czy innej dywizji, ale, proszę mi wierzyć, dopiero w tym roku zrobiło się niesamowicie, a ten lepszy hokej naprawdę można było czerpać różnymi zmysłami. A wszystko dzięki tak prostej sprawie, jak modernizacja lodowiska.

Już od kilku lat w Tychach mogli chwalić się, że mieli najnowocześniejszy obiekt w Polsce, ale krajowy prymat nijak ma się do europejskich standardów. Niby niewiele się zmieniło, ale drobnostki składają się na całość. Pierwszorzędne oświetlenie, od którego nie bolą oczy, a wszystko widać jakby wyraźniej. Odnowione bandy i boksy dla zawodników i wreszcie technologia dźwiękowo-świetlna, pozwalająca na realizację nawet najbardziej szalonych pomysłów. Mało, a cieszy. To ( oczywiście kibice i atmosfera na trybunach także, a może przede wszystkim) składa się na budowanie czegoś, co zapamiętuje się na długo. Ponoć władze CHL nie zgodziły się na wszystkie plany jakie mieli gospodarze tyskiego obiektu, ale co się udało, z pewnością zasługuje na pochwały, a w międzynarodowym środowisku odebrane zostało więcej niż pozytywnie.

Co najważniejsze do tego wszystkiego zaczyna wpisywać się polski reprezentant. Rzadko chwalę konkretne kluby, czy osoby, ale GKS na tle bardzo mocnych zespołów ze Szwecji i Niemiec, mimo porażek (jednej po dogrywce) spisywał się bardzo dobrze, pokazując, że nawet w naszym kraju można grać szybko, kombinacyjnie i skutecznie, a przewagi nie muszą być odbierane jak atak pozycyjny w polskim futbolu, czyli coś czego nigdy nie da się nauczyć. Drugi element, na który warto zwrócić uwagę, to skład. Na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy nie mogliby występować w naszej narodowej reprezentacji. To zaś świadczy o tym, że do grania na dobrym poziomie potrzebny jest trener oraz ciężka praca. Nic odkrywczego, a jednak chyba nad Wisłą zapomniane.

Mam nadzieję, że wzniesienie się na wyżyny nie będzie incydentalne, tylko w przypadku gry w Lidze Mistrzów. Mam nadzieję, że w nadchodzącym hokejowym sezonie co najmniej kilka drużyn pokaże, że potrafi prezentować podobny poziom. Mam nadzieję, że i nasza kadra… Niech zostanie: mam nadzieję!

dziennikarz redakcji sportowej Radia Katowice