Urszula Koszutska, psycholog, psychoterapeuta, matka, babcia.

Do uniwersalnych wartości współczesnych czasów, należą szacunek i godność skierowana do drugiego człowieka. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do przestrzegania norm służących naszym wspólnym relacjom, zasad, które budują pozytywne więzi emocjonalne i społeczne. Przez stulecia, staraliśmy się, jako gatunek ludzki, rezygnować ze stosowania siły w argumentowaniu swoich racji i opinii. Stworzyliśmy nawet instytucje, które mają pełnić rolę strażników wartości cennych i ważnych dla rozwoju człowieczeństwa i humanitaryzmu.  Z tym większym zaskoczeniem przeczytałam słowa wypowiedziane przez Rzecznika Praw Dziecka, iż „klaps nie zostawia większego śladu”.

Zdanie to, wywołało ogromne poruszenie wśród osób, dla których dobro dziecka jest cenne a przemoc, nawet, jeśli jednorazowa, spostrzegana jest, jako okrutna i naruszająca prawa i dobra osobiste drugiego człowieka.

Od kilkudziesięciu lat, zawodowo zajmuję się uczeniem odróżniania dobra i zła. Nie jest to zadanie łatwe, tym bardziej, iż rozwój zdolności moralnych wymaga empatii, wrażliwości, umiejętności kierowania emocjami a także posiadania możliwości obserwowania zachowań pożądanych.  Jednak wzorów pozytywnych, w naszej codzienności wielokrotnie brakuje, a te nieliczne, zaburzamy przykładami niejednolitymi, takimi jak ten powyżej. Dlatego warto mocno zaznaczyć, że przemoc zawsze jest złem. Przemoc wobec istoty słabszej, mniejszej i niemogącej się obronić, to już zło przerażające i nikczemne. Nawet jednostkowa, moim zdaniem, jest niedopuszczalna i źle świadczy o sprawcy tego czynu. Za tym czynem, kryje się, bowiem osoba niedojrzała, niepotrafiąca kontrolować swoich emocji, nieradząca sobie ze swoją złością i bezsilnością wobec braku możliwości zmuszenia kogoś, do słuchania i wykonywania jego poleceń.

Każda przemoc pociąga za sobą wiele skutków ubocznych dla rozwoju dziecka. Na pewno, u ofiary aktu agresji, pojawiają się emocje strachu, lęku, złości, buntu i chęci odwetu, a z tymi, bardzo często uwierającymi uczuciami, coś należy zrobić.  Jedni, tak jak w zabawie w głuchy telefon, przekazują je dalej. Czasem mocno zniekształcone, ale na pewno raniące innych.

Drudzy, kumulują je w sobie, tworząc podstawy do zaburzeń zachowania lub zaburzeń psychicznych. Agresywne nastolatki są widoczne w rożnych sytuacjach i mam pewność, że nie spadają z nieba.

Czy, my dorośli, taki mamy cel? Czy pragniemy nauczyć młodych ludzi rozwiązywania konfliktów siłą i przemocą? Czy chcemy, aby nasze dzieci chorowały psychicznie?  Mam nadzieję, że większość z nas pragnie zupełnie czegoś odmiennego.  Ma ochotę na wychowanie dzieci samodzielnych, spostrzegających siebie, jako osobę wartościową, godną miłości i szacunku. Zatem wycofajmy się z konieczności bycia w przewadze siłowej w procesie wychowania i budowania relacji z innym człowiekiem. Starajmy się uczyć młodych ludzi negocjacji, zrozumienia swoich czynów i reakcji, ba, nawet ponoszenia za nie konsekwencji.   Ponoszenie konsekwencji za swoje zachowania, pozwoli dziecku na uczenie się tego, co dobre a co złe, nauczy go moralności oraz etyki. Da szansę, aby czyniło dobrze z własnej woli, przekonania i sumienia a nie pod wpływem strachu i przymusu.

Ponieważ uczymy się poprzez modelowanie, kara cielesna daje informację, że rację ma ten, który jest silniejszy i bardziej bezwzględny.  Blokuje tworzenie więzi opartej na humanitaryzmie, relacji i zrozumieniu.  Dlatego nawet jeden klaps, jest złem niepotrzebnym i mało rozwojowym. Niszczy relacje pomiędzy rodzicem a dzieckiem.

Jedynie dialog, rozmowa i dobry przykład, poparte wiarą w dziecko i jego dobre intencje, pozwala na stworzenie mu wewnętrznej samokontroli moralnej, dającej siłę na całe życie, w odróżnianiu dobra i zła.

*Photo by Kat J on Unsplash

psycholog, psychoterapeuta , dyrektor PPP w Zabrzu